Człowiek długo swoją drogę ziemską przemierzał,
Niekiedy szukał w niej Prawdy i życia logiki,
Nie raz w mur swoją głową z niemocy uderzał,
Słysząc w oddali siebie ducha krzyki.
Zwykle przez swoje błędne w życiu wybory,
Jego ducha ciemności całkiem oślepiły,
I choć swój słuch za Prawdą życia wytężał,
Prawdy kroki od dawna już nie nadchodziły.
Swoją tęsknotę dawno włożył do lamusa,
Swoich czystych, subtelnych, niewinnych marzeń,
Bo jego rozum odwrócił jego uwagę
Na inną w życiu falę, mocniejszych wrażeń.
Dlatego w swoim ziemskim tu powołaniu,
Człowiek odwrócił swoje w nim priorytety,
Zaprzestał w Prawdy życia poszukiwaniu
I wybrał ciemną rozumu drogę, niestety.
Teraz człowiek swoją ziemską, ślepą gonitwę
Kontynuuje, zanurzony w bagnie po uszy
Lecz w drętwocie swojej tego już nie dostrzega,
Bo jego serca śpiącego nic nie poruszy.
Lekcje z poprzednich jego inkarnacji
Odeszły w przepaść rozumowego zapomnienia,
Ponieważ rozum od dawna panem człowieka,
Trzyma te doświadczenia w swojej strefie cienia.
Rozum człowieka przejął nad nim kontrolę,
W każdej dziedzinie jego ziemskiego życia,
Dlatego człowiek nadal nic nie wie o sobie,
Więc nie szuka z ciemności żadnego wyjścia.
Gdyby swoją świadomość zaczął budować
Na Prawdzie, która zstąpiła teraz na Ziemię,
Zdążyłby jeszcze tym czynem Panu podziękować
Tym samym do leja rozkładu nie ściągałby siebie!



